Forum korzysta z plików cookies. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[Kreacja] Pewnie sporo z was stworzyło już tulpę, więc mam do Was pytanie...
#1
Cześć!
Zapewne dużej części z was udało się już stworzyć tulpę. Mam więc do Was pytanie: czy ją widzicie? Gdzieś przeczytałam, że swoją tulpę widzi się w realnym świecie, tak jak inne osoby. Jakoś jednak trudno mi sobie wyobrazić, żeby coś z naszej wyobraźni było na tyle realne. Więc moglibyście mi powiedzieć...czy naprawdę ją widzicie? No i ile trwało wasze stwarzanie tulpy? Udało się za pierwszym razem? 

Lana the Paranormal.
Odpowiedz
#2
To o czym mówisz nazywa się "nakładanie". I nie każdy to potrafi. Ja, na przykład, mimo długiego doświadczenia nie umiem tego ni diabła. Ale wiem, że mamy tu przynajmniej jedną osobę, która nakłada całkiem nieźle.
Większość ludzi posiadających tulpy zostaje przy "wizualizacji", czyli "widzenia okiem wyobraźni".
"Kłopot z życiem polega na tym, że nie ma okazji go przećwiczyć i od razu robi się to na poważnie."
Odpowiedz
#3
(19-08-2017, 09:30)SilverEyes napisał(a): To o czym mówisz nazywa się "nakładanie". I nie każdy to potrafi. Ja, na przykład, mimo długiego doświadczenia nie umiem tego ni diabła. Ale wiem, że mamy tu przynajmniej jedną osobę, która nakłada całkiem nieźle.
Większość ludzi posiadających tulpy zostaje przy "wizualizacji", czyli "widzenia okiem wyobraźni".

Aha. Dzięki za wyjaśnienie. Czyli to działa tak, że tulpę ma się w wyobraźni, ale można z nią (zazwyczaj) normalnie rozmawiać?
Odpowiedz
#4
Na ogół tulpa 'siedzi' we wnętrzu ciebie, w twojej głowie. Nic nie przeszkadza wyrażać jej swoich myśli, nawet jeśli w żaden sposób jej nie widzisz. Ot, głos w głowie.
Możesz sobie ją oczywiście 'wyobrazić' - widzieć okiem wyobraźni - gdziekolwiek przy sobie, lub w WL i to też w niczym nie przeszkadza, tak samo jak nie widzenie jej wcale.

Na późniejszych etapach możesz być bardzo uparta i rzeczywiście nauczyć się nakładania, wtedy będziesz widzieć tulpę jak wszystko dookoła siebie, realnie i normalnie. Ale to też nie jest konieczne. Jak mówię, wielu ludzi ma doskonały kontakt z tulpą kompletnie nie umiejąc nakładać.
"Kłopot z życiem polega na tym, że nie ma okazji go przećwiczyć i od razu robi się to na poważnie."
Odpowiedz
#5
Mi osobiście tulpy czasem się nakładają, obecnie dużo rzadziej niż w przeszłości. Nie są wtedy realne, nie mogą wpływać na rzeczywistość, ale ja je widzę. Czasem tylko kątem oka, czasem obraz mi trochę "miga" czyli momentami bardziej wiem w jakiej pozycji stoją niż ich widzę, aczkolwiek nakładanie jest jak najbardziej możliwe.
Co do reszty pytań, ja tulp nie tworzyłam tylko wyewoluowały w sposób naturalny, więc nie mogę powiedzieć ile czasu mi to zajęło, ale z pewnością nakładanie nie jest czymś dla początkujących. To bardziej ciekawy dodatek do kontaktu z tulpą i na początek lepiej skupić się na forcowaniu poprzez rozmowy mentalne i/lub w WL. Smiling
Odpowiedz
#6
Ja swoją tulpę zwykle wizualizuję, choć na początku uczyłam się nakładania. Zanim Sarę usłyszałam, minęło około trzech tygodni.
Nie wydaje mi się, żeby "za pierwszym razem" było trafnym określeniem w stosunku do tworzenia tulp. Po prostu, to trwa jakiś czas, choć różny.
Odpowiedz
#7
Pamiętam, że nakładanie udawało mi się z moją pierwszą tulpą. Trwało zawsze niedługo, zazwyczaj do chwili, w której w mojej głowie pojawiał się głos "boże Kniazia, przecież tak naprawdę to Anastazja jest konstruktem myślowym, nie rzeczą fizyczną" i bum, wszystko przestawało działać jak na zawołanie.
Każdy ze zmysłów da się oszukać, ale na to potrzeba czasu. Kiedyś czytałam, że można nie tylko tulpę widzieć, ale nawet poczuć w świecie rzeczywistym.

Jeśli chodzi o tworzenie tulpy... To u mnie to (przy Wiliamie) nie trwało jakoś długo, może dlatego, że wynikało to z podświadomej potrzeby powrotu do tulpmancerstwa? Jeden wieczór - analiza tego czy go rzeczywiście potrzebuję, czy chcę na nowo w to wszystko brnąć, przekonywanie samej siebie, że to będzie słuszne... usłyszałam go może po miesiącu (i tak dość krótko przy moim "świetnie, znowu sobie coś wmawiam", więc to termin kiedy byłam absolutnie pewna, że to jednak nie ja).
Odpowiedz
#8
(21-08-2017, 22:13)Kniaziewiczowna napisał(a): Pamiętam, że nakładanie udawało mi się z moją pierwszą tulpą. Trwało zawsze niedługo, zazwyczaj do chwili, w której w mojej głowie pojawiał się głos "boże Kniazia, przecież tak naprawdę to Anastazja jest konstruktem myślowym, nie rzeczą fizyczną" i bum, wszystko przestawało działać jak na zawołanie.
Każdy ze zmysłów da się oszukać, ale na to potrzeba czasu. Kiedyś czytałam, że można nie tylko tulpę widzieć, ale nawet poczuć w świecie rzeczywistym.

Jeśli chodzi o tworzenie tulpy... To u mnie to (przy Wiliamie) nie trwało jakoś długo, może dlatego, że wynikało to z podświadomej potrzeby powrotu do tulpmancerstwa? Jeden wieczór - analiza tego czy go rzeczywiście potrzebuję, czy chcę na nowo w to wszystko brnąć, przekonywanie samej siebie, że to będzie słuszne... usłyszałam go może po miesiącu (i tak dość krótko przy moim "świetnie, znowu sobie coś wmawiam", więc to termin kiedy byłam absolutnie pewna, że to jednak nie ja).

Aha, ok. Czyli miesiąc to dosyć krótko w tworzeniu tulpy?
Odpowiedz
#9
Miesiąc na stworzenie względnie komunikatywnej tulpy ze stałą formą - tak, z mojego punktu widzenia to dość krótko.
Ale są ludzie, którym to zajmuje dużo mniej czasu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości