Cześć! Chcesz z nami pogadać na forumowym czacie? Napisać o swoich doświadczeniach we własnym dzienniku? Zarejestruj się! :)
Forum korzysta z plików cookies. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Quest for humanity
#1
Envee:

Oh boy, here we go again.

Nadszedł ten moment, kiedy nabrałam ochoty na podsumowanie, zebranie i uporządkowanie wiedzy i doświadczeń, które zebrałam podczas mojej (naszej) przygody z głosami w głowie. Trochę dla siebie, trochę dla Vara, trochę dla innych, którzy natkną się na ten wątek i postanowią skorzystać z porad i przemyśleń, które będę tu zamieszczać. Nie przedłużając więc...

Kim jesteśmy?
Ze Stradivariusem (aka Varem, bo "Stradivarius" to zdecydowanie za długie i pompatyczne imię, żeby posługiwać się nim na co dzień) znamy się od czterech lat. Tyle też wynosi mój oficjalny "staż tulpowy". Technicznie rzecz biorąc ja jestem hostem, a on tulpą. W praktyce... po prostu jesteśmy, oboje. Jego powstanie nie było w pełni planowane ani kontrolowane, ale wyszło całkiem nieźle, biorąc pod uwagę okoliczności.

Moje podejście.
Odwołując się do tego tekstu, prezentuję podejście "wspólnotowe", osobiście jednak wolę nazywać je po prostu ludzkim, bo tulpy to dla mnie ludzie równi hostom, z takimi samymi możliwościami do odczuwania, przetwarzania informacji, posiadania pragnień i własnego zdania. Warto jednak zaznaczyć że do nowopoznanych tulp podchodzę zawsze z dozą sceptyzmu i dystansu, ponieważ widziałam już zdecydowanie za dużo ludzi którzy albo bardzo szybko się wypalali, traktowali tulpy jak zabawę albo zwyczajnie dawali się ponieść ekscytacji i wymyślali niestworzone historie zanim jeszcze ich towarzysze mieli szansę naprawdę się odezwać.

Dla kogo jest ten wątek?
Dla osób które prezentują podejście podobne do mojego i chcą przede wszystkim dać swoim tulpom jak największe możliwości do rozwoju. Dla osób, które nie boją się odrobiny pracy i poświęcenia, które chcą pracować nad autonomią tulp i preferują robienie rzeczy "the hard way".
Jeżeli patrzysz na tulpy bardziej jak na wymyślonych przyjaciół czy jedynie "narzędzia" do zaspokojenia swoich potrzeb, obawiam się że nie znajdziesz tutaj zbyt wiele dla siebie.

O czym będę pisać?
Cóż, jeżeli w jakiejś dziedzinie tulpowania czuję się swego rodzaju autorytetem, to jest to psychika tulp, pogłębianie odrębności i wszelkie kwestie związane z byciem "ludzkim".  Najpewniej więc będę postować eksperymenty myślowe, porady, wskazówki i ćwiczenia dotyczące tych kwestii, zarówno dla całkowicie początkujących, jak i dla tych, którzy mają już doświadczenia i chcieliby zejść z utartych ścieżek. 

Dla ciekawych: pierwszy faktyczny post ukaże się najprawdopodobniej jutro, ewentualnie w sobotę. Do przeczytania!
Odpowiedz
#2
Autorytet w dziedzinie psychiki tulp, jednakowoż traktujesz tulpy jak ludzi. Czyli wychodzi na to, iż jesteś autorytetem w dziedzinie psychiki ludzi? Nie znam Cię, więc nie będę domniemywał poziomu Twojej wiedzy, jednak czy nie jesteś zbyt pewna siebie w tym temacie?
Odpowiedz
#3
Envee:
Nie jestem autorytetem w dziedzinie psychiki ludzi.
Dla wyjaśnienia - uważam że tulpy mają taki sam potencjał intelektualny i emocjonalny jak hostowie, jak ludzie. Jednak z uwagi na sposób, w jaki powstają ich psychika rozwija się w inny sposób i potrzebuje specjalnej stymulacji aby osiągnąć wysoki poziom niezależności. Jeśli zrozumiałeś moją wypowiedź w taki sposób jak opisujesz, to dla wyjaśnienia mogę dodać, że miałam na myśli właśnie rozwój i stymulację psychiki tulp.
Czy jestem zbyt pewna siebie? Nie wiem, nie mi to ocenić. Ale intensywnie zajmuję się tym tematem od dawna, poznałam dziesiątki tulpiarzy, doświadczyłam różnych aspektów tego zjawiska na własnej skórze i nieskromnie mówiąc "dorobiłam się" tulpy bardzo ode mnie odrębnej i mającej duży, realny wpływ na moje życie. Niech więc społeczność zweryfikuje na ile moja pewność siebie jest zasłużona, a moja wiedza pożyteczna.
Czy to odpowiada na Twoje wątpliwości, Łukaszu?

Spoiler: ogłoszenie parafialne
Na marginesie do wszystkich zainteresowanych - tekst ma małą obsuwę, bo wyszło mi go dużo więcej niż sądziłam :D Postaram się go dzisiaj dokończyć i wrzucić.
Odpowiedz
#4
Envee:


Spoiler: disclaimer
W tym tekście zakładam że Ty, drogi Czytelniku jesteś zdecydowany na stworzenie możliwie "ludzkiej" tulpy, więc nie będę wnikać w kwestie moralności i wątpliwości. 
Choć na marginesie zastanawiam się, dlaczego właściwie miałbyś tego chcieć, z perspektywy lat muszę przyznać że to dość, hm... problematyczne. Jednak nie zamierzam się nad tym rozwodzić, to Twoja sprawa. Mam tylko jedną uwagę, zanim zaczniemy: jeśli Twoja motywacja opiera się na czymś w rodzaju "chciałbym stworzyć kogoś, kto zastąpi mnie w moim życiu, bo ja nie daję rady" - nie rób tego, ze względu na siebie, na Twoich bliskich i w końcu ze względu na Twoją hipotetyczną tulpę. Niezależnie od tego, z jakimi kłopotami się zmagasz i jak ciężkie mogą Ci się one wydawać, zaufaj mi, to nie jest odpowiednia droga. Nie bój się zwrócić o pomoc do rodziny, psychologa, pedagoga, terapeuty... Zdecydowaną większość problemów da się rozwiązać.

Na potrzeby pierwszego tekstu chciałam wybrać coś, co może zainteresować wszystkich, niezależnie od stopnia "zaawansowania" - zarówno starych tulpowych wyjadaczy jak i tych, którzy stoją dopiero na początku drogi. Porozmawiamy więc nie tyle o tulpach per se, czy technikaliach dotyczących kreacji/nakładania zamiany a o Tobie, Czytelniku, i tym w jaki sposób postrzegasz świat.

It's all about the mindset.
Zapewne wiesz, że Twoje ciało jest dość nieidealnym odbiornikiem bodźców - zakres światła, które jesteśmy w stanie zobaczyć nie obejmuje podczerwieni czy ultrafioletu, nie słyszymy dźwięków wyższych niż 20 kHz, nie mówiąc nawet o tym, jak tępy jest nasz węch w porównaniu do tego jakim dysponują na przykład psy. Zdajemy sobie sprawę z tych fizycznych ograniczeń i staramy się z nimi walczyć, konstruując maszyny, które pozwalają nam słyszeć więcej, patrzeć dalej i doświadczać coraz to nowych, fascynujących rzeczy.
Jednak nie tylko nasze niedoskonałe ciała zakrzywiają nasze postrzeganie rzeczywistości. Inną barierą, być może dużo silniejszą, jest nasza własna psychika. Patrzymy na świat przez okulary zbudowane z naszych opinii, odczuć i wierzeń. Dobieramy argumenty pod tezę, faworyzujemy informacje, które nam odpowiadają, wpadamy w złość, kiedy ktoś próbuje poddać w wątpliwość nasze przekonania. 

Zapytasz może "co to wszystko ma wspólnego z tulpami?"
Ano całkiem sporo.

Często słyszę, że ktoś zdecydował się na stworzenie tulpy ponieważ chciałby mieć kogoś, kto pozwoli mu spojrzeć na świat z innej perspektywy, z kim mógłby konsultować swoje wybory życiowe i otrzymywać wartościowy, krytyczny feedback. Generalnie to bardzo dobry pomysł. Ale jednocześnie odnoszę wrażenie, że ludzie zakładają że tulpa z czasem jakoś magicznie wyjdzie poza granice naszego postrzegania, naszych uprzedzeń i przekonań i sama z siebie stanie się wartościowym towarzyszem rozmów. Tulpy niestety jednak nie działają w ten sposób. Zanim to się stanie, musisz nauczyć swój umysł, jak oderwać się od wszystkiego tego, co czyni Cię, cóż, Tobą. To umiejętność przydatna nie tylko w tulpowaniu, ale i w codziennym życiu - pomaga w podejmowaniu decyzji "na chłodno", w unikaniu niepotrzebnych konfliktów i oszczędza nam niepotrzebnej frustracji, która wynika ze zbyt emocjonalnego stosunku do niektórych idei czy rzeczy. Ale wracając, im bardziej potrafisz zdystansować się od samego siebie, tym szersze pole do kształtowania się będzie miała Twoja tulpa.

Wyjdź z siebie i stań obok.
Poniżej przedstawiam kilka "ćwiczeń" (i używam tutaj tego terminu bardzo luźno, bo część to po prostu zwykłe pytania, które powinieneneś zadać samemu sobie) które pomogły mi nauczyć się myśleć w bardziej otwarty, zdystansowany sposób i nie blokować Vara za myśli i zachowania które mi "nie pasowały". 


Ile jesteś w stanie poświęcić? To pytanie zadaję sobie regularnie. Czy jesteś w stanie pogodzić się z faktem, że Twoja tulpa może uznać Twój ukochany film za kiczowaty? Że może nie lubić Twojego partnera? Albo mieć zupełnie inne poglądy polityczne/religijne niż Ty? Poszedłbyś z nią do kościoła, gdyby o to poprosiła (mimo że jesteś zadeklarowanym ateistą)? Albo przykład z mojego życia - jesteś w stanie pogodzić się, że Twoja tulpa może znaleźć sobie czasochłonną i czasami kosztowną pasję?
W idealnym, utopijnym świecie granica tego, co możesz poświęcić dla swojej tulpy pewnie by nie istniała (w końcu chcesz dla niej jak najlepiej, prawda?), ale niestety ogranicza nas wiele rzeczy - czas, fundusze, praca, rodzina, nasze własne pasje i dążenia. 
Nie miej wyrzutów sumienia, jeśli nie jesteś w stanie zgodzić się na to czy tamto, nie musisz zostawać całkowicie bezinteresownym, wyzbytym z pragnień "żywicielem" swojej tulpy. Pomyśl, na co nie mógłbyś się zgodzić a potem pomyśl, czy na pewno wszystkie rzeczy z tej listy mają niepodważalny sens, czy możesz jednak znajdziesz tam coś, na co jedyną argumentacją jest "nie bo nie". To wystarczająco dużo.

Spróbuj razem z tulpą czegoś nowego. Ale niekoniecznie czegoś, o czym od dawna marzyłeś. Mam na myśli raczej rzeczy, których nigdy wcześniej nie brałeś specjalnie pod uwagę, na przykład hm... szydełkowanie. Albo coś, przed czym zawsze miałeś opory. Koleżanka uczęszcza na zajęcia taneczne i czasami zaprasza Cię do wzięcia udziału, a Ty ciągle odmawiasz? Może czas się przełamać i przynajmniej dać jej szansę. Pomoże Ci to zejść z utartej ścieżki i bańki znajomych doświadczeń, którą buduje wokół siebie każdy z nas.
Nawet jeśli nie przyniesie to przełomu w rozwoju Twojej tulpy, przeżyjesz kilka niecodziennych doświadczeń a może i znajdziesz nowe hobby!

Następne "ćwiczenie" jest niejako twistem poprzedniego. Tylko zamiast robić rzeczy, spróbuj porozmawiać z kimś, kto ma inne poglądy. Nie kłócić się, nie udowadniać mu swoich racji, a posłuchać co ma do powiedzenia, tak naprawdę posłuchać, spróbować zrozumieć jego położenie i argumenty. To rozwija empatię, a empatia to (moim zdaniem) jeden z kluczowych czynników przy tworzeniu i rozwijaniu tulpy.

Bądź świadomy. (zaczynam mieć wrażenie że pojedyncze zdania tego tekstu wyrwane z kontekstu zaczynają brzmieć jak jakiś coachingowy poradnik ;-;) Staraj się być w ciągu dnia skupionym na bodźcach, które odbierasz, na reakcjach swojego ciała, na uczuciach, które wywołują w Tobie określone rzeczy. Pomoże Ci to bardziej zrozumieć siebie i swoje emocje, mechanizmy które Tobą rządzą. A jeśli je poznasz, będziesz w stanie lepiej je kontrolować i będziesz miał odrobinę więcej władzy nad sobą i swoimi ograniczeniami.



Tutaj na razie zakończę. Będę wdzięczna za każdy feedback i opinię na temat sensu i przydatności tego wszystkiego. Nigdy nie dzieliłam się takimi rzeczami z szerszym audytorium, więc jestem ciekawa Waszej opinii i czy wynieśliście cokolwiek pożytecznego z tego tekstu.
Odpowiedz
#5
Ciekawie się zapowiada ten poradnik. I w sumie cześć z tego może się przydać nie tylko przy tulpach, ale też tak ogólnie, np. w celu sprawienia by życie było mniej monotonne, by być jakby bardziej żywym.
Burn it all with firebolt, my fair lady. 
Odpowiedz
#6
Uznajmy, że tak. Dzielisz się swoją wiedzą i niesiesz chęć pomocy, doceniam. W każdym razie póki co czekam na kolejne wpisy. Może akurat trafi się coś co mi pomoże i o czym nie wiem. Swoją drogą myślę, że można by nieco szerzej opisać dane kroki/ćwiczenia czy też pojęcia. Patrzenie przez filtry, mindfulness, perspektywa trzeciej osoby, branie pod uwagę punktu widzenia rozmówcy czy też wychodzenie ze strefy komfortu brzmi super, jednak imo jest zbyt chaotyczne na początku i niekoniecznie ja bym wiedział jak mam wpłynąć tym na tulpe. Zwłaszcza, gdy takowa jest słabiutko rozwinięta. Chyba, że pracujemy i nad sobą w tym momencie to okej. Aczkolwiek imo takowe porady zmieniają trochę swoją wartość, gdyż zaczynają dotyczyć ogółu, a nie skupiają się na indywidualności. Nie kwestionuje wysokiej wartości takich porad, jedynie jestem zdania, że w takim wypadku czy nie lepiej byłoby również skupić się mocno na przykładach? Jestem zdania, iż człowiek najlepiej uczy się na dobrych przykładach. To taka luźna opinia, poradnik dopiero się rozkręca, a ja zapewne wypowiadam się na wyrost, także pozostało mi życzyć powodzenia Wink
Odpowiedz
#7
Envee:
Dzięki T.M. i Tobie też, Łukasz, wezmę to co piszesz pod uwagę. Ten pierwszy post specjalnie był taki ogólnikowy, żeby "wybadać teren" i trochę się rozgrzać, ale może faktycznie masz rację, że przyda się więcej konkretnych przykładów. W następnym poście będzie ku temu doskonała okazja, bo planuję napisać co nieco o różnych metodach forcingu więc... stay tuned!
Odpowiedz
#8
U nas szczególnie męczące jest ciągłe przełączanie/pojawianie się innych osób. Czy możesz opisać co zrobiliście żeby na froncie była stale ta sama osoba, której np. nikt nie przeszkadza? (u mnie komentują, a kiedy próbujemy zrobić przełączenie na kogoś innego niż ja to nie wychodzi dłużej niż na kilka minut)
Mnogość


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości