Forum korzysta z plików cookies. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Racjonalizm i wiara - luźna dyskusja
#1
Var:

Tulpa jako zjawisko w 100% psychologicznemagiczne, duchowe, religijne czy może coś pomiędzy?
Wiem, że to pytanie przewija się od samego początku istnienia zainteresowania tematem i zawsze wzbudza skrajne emocji. Jednak dość długo byłem "poza obiegiem" i iestem ciekaw, jakie poglądy przeważają obecnie w społeczności. 
Jesteście hardymi naturalistami, czy raczej żywicie przekonanie, że Wasze tulpy pochodzą "z zewnątrz"? Macie czasami wątpliwości czy zajmowane przez Was stanowisko jest słuszne?
Uważacie że tulpy da się w pełni wytłumaczyć naukowo?
Może utożsamiacie je z jakiegoś rodzaju opiekunami, przeszłymi wcieleniami czy wędrowcami z innych wymiarów?

Uwaga: to nie jest wątek do spierania się i wykłócania które podejście jest lepsze, więc prosiłbym Was o zachowanie spokoju i kultury. Chciałbym po prostu wysłuchać Waszych historii.
Odpowiedz
#2
Var:
Rozumiem. Korci mnie jednak, żeby zapytać o to, jak w takim razie traktujesz swoje tulpy, skoro nie jak osoby? Jak wyglądają wasze relacje?
Odpowiedz
#3
Var:
W pełni zrozumiałe, że ciężko ci wyjaśnić, jednak prawdę mówiąc nie do końca rozumiem. Byłoby wspaniale, gdybyś był w stanie to szerzej opisać. A jeśli nie, trudno, tak czy siak dziękuję za wypowiedzenie się.
Odpowiedz
#4
KaczmarKo napisał(a):Traktuje je jak osoby, tylko z tą świadomością, że są mną.
"Osoby, które są Tobą" to dajmony, nie tulpy.

Kwestia, której dotyczy temat jest dość trudna dla nas, wiec może w wolnej chwili napiszemy jakiś esej.
- A czy ma pan w ogóle jakieś ludzkie uczucia?
- Mam.
- Na przykład?
- Głód.
- I co jeszcze?
- Nuda.
Odpowiedz
#5
U mnie to bardziej złożona sprawa, bo moja opinia ewoluowała wraz z poznawaniem i rozwojem moich tulp. Kiedy zaczynałam, myślałam, że tulpy niewiele różnią się od dajmonów, ponieważ to od tych drugich zaczynałam swoje doświadczenia z myśloformami.

Potem, jeszcze przed całą klasyfikacją tulp na forum, podświadomie nadawałam Jaskoer i Poemowi role, ponieważ ich charaktery stały się wyraźnie zdefiniowane, niemal przeciwne, jak z jakiegoś komiksu czy coś. Wtedy się też naczęściej kłócili.

Ich charaktery były wyraźnie zdefiniowane, tak. Można powiedzieć, że aż za bardzo. Zaczęło jakiś czas potem wydawać mi się, że Poem i Jaskier przecież nie mają szans czerpać skądkolwiek indziej niż z mojej głowy (wzięło się to najprawdopodobniej z mojego strachu przed utratą kontroli, przez co wymyśliłam sobie, że moje tulpy nie mają żadnego zainteresowania światem zewnętrznym), ergo czerpią głównie, a może nawet i jedynie z moich doświadczeń. Tą myśl nastąpiła hipoteza (teoria? niby sama dla siebie to sklasyfikowałam, ale mimo wszystko), że moje tulpy low-key reprezentują mój konflikt wewnętrzny (bo przecież wciąż się o coś sprzeczały), przez co w pewnym sensie są mną, ale rozbitą na pół, przez co oznaczałoby to, że jestem tylko szarą strefą, pustym płótnem, funkcją odpowiadającą za podstawowe potrzeby ciała jak jedzenie czy spanie. Kompletna derealizacja? To było dla mnie straszne i trwało bardzo długo. Prawdopodobnie nie była to wina tulp, tylko rzeczy, które działy się wokół mnie i co z mną samą się działo. Oczywiście w życiu bym tu o tym nie pisała, w dzienniku na przykład, pewnie dlatego moje nagłe odejście i półroczna przerwa były zaskoczeniem?

Dlaczego ja tu o tym opowiadam? Opieram swoje podejście do rzeczy na podstawie swoich byłych doświadczeń i rzeczy, które doświadczam teraz. Patrząc na podane przez ciebie przykłady, postawiłabym się w roli 'hardego naturalisty'. Tulp swoich nie wymodliłam, więc nie są dla mnie kwestią religijną. Nie przywołałam ich, więc nie są dla mnie bytami astralnymi. Nie wyczarowałam, więc nie są dla mnie magiczne.
Efekt nadawania roli tulpom odbija się na mnie jeszcze do dziś, kiedy zastanawiam się, czy coś jest nie tak, kiedy Poem lub Jaskier robią coś, co nie pasuje do ich 'pierwotnego założenia'. Mimo wszystko staram się z tym walczyć, bo wiem, że to ogranicza i pomoże mi wyrwać się z założenia trzeciego, które było dla mnie tak szkodliwe. Zwłaszcza że teraz, po półrocznej przerwie, wszystko zaczyna się zmieniać po raz kolejny, może nawet naprawiać.
Obecny stan rzeczy pozwala mi patrzeć na moje tulpy bardziej jak na rzeczywistych ludzi, jednak nadal przychodzi mi to z trudem i wciąż się uczę. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek będę mieć pewność słuszności swojego stanowiska. Mówiąc szczerze, strasznie ludziom tej pewności zazdroszczę.

Przepraszam za długi post, chyba po prostu uznałam to za dobry temat na uporządkowanie moich myśli i doświadczeń w tej właśnie kwestii.
I am the one thing in life. I can control. I am inimitable. I am an original.


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości