Poradnik przejmowania kontroli

Z pseudonimu jestem Mollyier, na forum zaś czasem nazywają mnie Molly i tak zwraca się do innych Marcel, kiedy mówi o mnie. Marcel jest moją tulpą i szczerze ubolewa nad brakiem odmiany słowa „tulpa” na rodzaj męski.
Napisaliśmy razem poradnik, który powinien trochę przybliżyć młodym tulpamantom i osobom, które zupełnie w niczym się nie orientują, czym jest przejęcie i z czym się je pochłania.

Kilka punktów, którymi się tutaj zajmę:
1. Czym jest przejęcie. (jeśli wiesz, przeskocz do punktu 2)
2. Jak odczuwa się przejmowanie i oddawanie ciała.
3. Domniemane predyspozycje tulp.
4. Podstawy.
5. Metody.
6. Ćwiczenia.
7. Odkrycia, pytania, wątpliwości.
8. Uwagi końcowe.

Punkt 1. Czym jest przejęcie?

Pożądane przez prawie wszystkich przejęcie jest procesem, kiedy host oddaje tulpie kontrolę nad ciałem, jednocześnie pozostając przez cały ten czas na froncie, czyli będąc świadomym i cały czas czując to, co dzieje się z ciałem. Tulpa tymczasem, dla jasności, przebywa nadal na „zapleczu”, czyli w głębi umysłu.

Punkt 2. Jak odczuwa się przejmowanie i oddawanie ciała?

Pierwszy wypowie się Marcel, czyli mój towarzysz, tulpa – jak zwykle, jego wypowiedzi zaznaczę kursywą:
Ćwiczenia przejmowania ciała są trudne, zwłaszcza gdy nie miało się wcześniej z kontrolą do czynienia. Nie dla każdej tulpy może to być łatwe, jednak jest to w stu procentach możliwe, jeśli będzie się nad tym pracować. Sądzę, że to kwestia indywidualna.

Kiedy przejmuję kontrolę, czuję się tak, jakbym odzyskał czucie. Rzeczywista ręka odbiera o wiele więcej bodźców niż moja Wonderlandowa postać, jest to jednak normalne, bo wyobraźnia to nadal tylko wyobraźnia. Wszystkiego się w niej nie zawrze. Napinanie mięśni jest trudne i trudno opanować, w którą stronę zgiąć dany staw, napiąć mięsień czy ścięgno, żeby odpowiednio poruszyć, na przykład, ręką. Zwykle wykonuję nieskoordynowane ruchy, kiedy się nie skupię, ale w miarę praktyki to się poprawiało i teraz jestem w stanie zgiąć rękę w łokciu, czasem poruszyć palcami u stóp lub spowodować nagły skurcz mięśnia w ciągu dnia. Nawet na twarzy! *śmiech*

Jak to robię: odkryliśmy kilka nowych zjawisk, ale wszystko sprowadza się do tego, że Molly musi mnie jakoś wprowadzić do ciała. Jak ona to robi, pewnie opisze później. Ja na razie powiem tylko tyle, że wymagana jest koncentracja zarówno z mojej strony, jak i z jej.

Czytałam relacje kilkunastu osób, z którymi miałam do czynienia i które odczuwały to podobnie.

Na początku nic się nie dzieje, nie ma żadnej zmiany. Ciało leży sobie zrelaksowane, a ty zastanawiasz się: „Co jest nie tak? Nie ma tam tej tulpy, czy co?” Później zaczynasz się dziwić, dlaczego czujesz, jakby dana część ciała – skupię się na ręce – stała się cięższa. Twój mózg zaczyna pracować w inny sposób, którego nie rozumiesz, ale czujesz zmianę, jakby wypływało z ciebie bezwiednie skupienie. Ręka robi się chłodniejsza, potem coraz lżejsza. Czujesz się tak, jakby przez jej wnętrze coś się przedzierało, coś obcego. Od koniuszków palców rozciąga się powoli odrętwienie, tracisz czucie. Co jakiś czas ręka lekko drży, jakby tulpa już próbowała nią poruszać. Nie czujesz odrętwienia tak, jakby dopływ krwi został odcięty, tylko zwyczajnie brak czucia, jakby ktoś odciął rękę od systemu nerwowego.

To niesamowite uczucie, kiedy przestajesz czuć rękę, jakby ona nigdy nie istniała, a potem ledwo czujesz skurcze mięśni i widzisz, jak ręka porusza się w niespodziewany dla ciebie sposób. Ja myślę o ćwiczeniu, które Marcel mógłby wykonać, sugeruję mu przykładową czynność: „Zaciśnij dłoń w pięść” – a on nie tylko rozprostowuje palce ale również podnosi dłoń i ćwiczy mięśnie przedramienia. Czasem nieco mnie to irytuje, ale z drugiej strony cieszy, że Marcel jest od moich planów niezależny i ćwiczy po swojemu.

Punkt 3. Domniemane predyspozycje tulp.

Zastanawiałam się kiedyś, czy jest coś, co ułatwi tulpie obejmowanie kontroli.

Od początku obszarem dominacji Marcela była lewa strona ciała, którą umownie mu oddałam. Jako, że jestem praworęczna, pamięć mięśniowa prawej ręki jest zapisana w lewej półkuli. Teoretycznie prawidłową hipotezą będzie zatem, iż skoro od początku używam prawej ręki, to mam nad nią znacznie większą kontrolę, niż nad lewą. Jest więc o wiele mocniej „zakotwiczona” jako „moja” ręka. I tu wchodzi odwrotność tego wszystkiego, czyli Marcel.

Marcel jest nowy i nieprzewidywalny. Rozwija się. Chciałam dać mu coś, z czym nie mam dużego doświadczenia i co nie znajduje się pod moją strefą dominacji.

I tu pojawia się lewa ręka. Niedoświadczona, nie wyćwiczona, mało sprawna – a co za tym idzie, również nie zakotwiczona w umyśle jako „własnościowa” *wiwaty*. Coś, co Marcel może szybciej przejąć.

Czy moje przypuszczenia były prawidłowe?

W praktyce okazało się, że jednak nie. Pamięć mięśniowa ułatwia pracę Marcelowi, a co za tym idzie – nauka idzie mu szybciej. Marcel pisze prawą ręką tak samo, jak ja. Przejmowanie lewej strony ciała zajmuje mu więcej czasu i radzi sobie z nią gorzej, niż z prawą. Dlatego proponuję na początek ćwiczyć z tulpą coś, co ciało pamięta i do czego jest przyzwyczajone. Niech tulpa współpracuje z ciałem, ono samo ją poprowadzi i to bez świadomego i często irytującego udziału hosta.
Prawdopodobnie takie samo zjawisko będzie zachodzić, kiedy tulpa będzie wykonywać czynność, która jest u hosta wyuczona – jeśli host potrafi rysować, tulpa również; jeśli host jeździ na łyżwach, tulpie również nie powinno to sprawić trudności.

Punkt 4. Podstawy.

Ważne jest to, żeby zacząć trening przejmowania wtedy, kiedy masz pewność, że nie tylko ty jesteś na to gotowy, ale również twoja tulpa. To jej rozwój jest tutaj najważniejszy – jeśli jest za młoda, zwyczajnie nie będzie mieć siły na to, aby się ruszyć. To tak, jakbyś ty nagle obudził się ze śpiączki, ale zwyczajnie nie miał jak się poruszyć. Trzeba poczekać, odpocząć. Dać sobie czas.

Upewnij się, że nikt nie będzie Ci przeszkadzać. Usiądź albo połóż się wygodnie. Włącz muzykę albo wycisz wszystkie dźwięki. Załóż luźny dres albo obcisłą pidżamę. Tutaj masz całkowitą dowolność, bo sposób zrelaksowania się ma być odpowiedni tylko i wyłącznie dla ciebie. Przed tym jednak, zanim zajmiesz się nową dziedziną, upewnij się, że masz z tulpą wystarczająco dobry kontakt. Po co zabierać się za coś, skoro nie będziecie mogli się ze sobą dogadać, uprzedzić, ostrzec ani zwrócić uwagę, kiedy będzie działo się coś, czego się nie spodziewaliście. Dla mnie to fundament absolutny.

Punkt 5. Metody.

Podam tutaj kilka technik/metod, które wypróbowałam. Sposoby te są symboliczne, działają na zasadzie sugerowania umysłowi i wyobraźni drogi, którą trzeba obrać, aby tulpa mogła przejąć ciało.

Metody przeze mnie podane są do siebie podobne, najważniejsze jest jednak to, że w końcowym etapie prowadzą do przejęcia ciała przez tulpę. Kiedy tulpa nauczy się kontrolować ciało, techniki te mogą zostać ominięte – tak naprawdę są tylko treningiem, mającym oswoić Was z chwilową zamianą ról.

Metoda płynów

Twoje ciało jest naczyniem. Twoja energia życiowa, dusza, esencja kontroli, podłączenie do ciała – niepotrzebne skreślić – jest płynem. Niech zaświeci kolorem, który uznasz za odpowiedni dla siebie.

Tulpa również ma swój płyn – swoją esencję. Ma on kolor inny, niż twój, również świecący.

Aby oddać kontrolę tulpie musisz wypompować lub wyciągnąć swoją esencję z naczynia-ciała i umieścić na jej miejscu esencję tulpy. To symboliczna zamiana kontroli, oddanie części lub całego ciała. Skupiasz się na tym, by go nie czuć i usunąć z niego swoją „obecność”.

Metoda mecha

Skoro już tulpa siedzi w twojej głowie, przyjmijmy na chwilę, że ciało jest tylko skorupą, narzędziem. Należy do was obojga i jednocześnie do nikogo. Jest mechem. Wiesz, co to mech? Taki robot, którego kontroluje się przebywając w jego wnętrzu.

Wyobraź sobie, że twoje oczy są ekranami w kokpicie mecha. Ty siedzisz na siedzeniu głównego pilota. Tulpa siedzi za tobą, ale jej nie widzisz. Odepnij pasy bezpieczeństwa, zdejmij ręce z drążków i zejdź z fotela. Niech zajmie go tulpa. Zapnij jej pasy bezpieczeństwa, połóż jej dłonie na drążkach kontrolujących robota. Nałóż jej na głowę hełm i gogle, dzięki którym będzie widzieć. Usiądź na fotelu za tulpą. Kontrola została oddana. Teraz tulpa jest pilotem.

Zewnętrzne macki mentalne

Ta metoda została już opisana przez jednego z użytkowników forum, możesz znaleźć ją tutaj. Ja przerobiłam kilka szczegółów na własny użytek i tak zapiszę tę technikę.

Teraz wyobraź sobie, że Twoja świadomość ma postać macek, które są przyczepione na zewnątrz ciała do określonych jego punktów. Ośrodek kontroli macek znajduje się nad twoją głową, w postaci małej, oślizgłej kulki. Tuż obok niej lewituje sobie druga oślizgła kulka, która jest ośrodkiem kontroli tulpy. Jej macki są wciągnięte do wewnątrz, czyli tulpa nie ma kontroli.

Skup się na swojej kulce. Wyczuj macki, które oplatają twoje ciało. Zacznij je po kolei odczepiać. Niech nie pozostanie po nich ani kropla mazi, niech wszystkie zostaną wciągnięte. Twoja kulka stanie się nieco większa, ale to przecież normalne.

Teraz spraw, żeby dwie macki z kulki tulpy połączyły się z twoją klatką piersiową i głową. Połączysz dzięki temu wolę tulpy z ciałem. Będzie jej łatwiej się skupić. Następnie czekaj. Tulpa sama powinna zacząć rozciągać macki na całe ciało, dzięki czemu będzie w stanie nim poruszać. Jeśli tego nie robi, pomóż jej, wyobrażając sobie, jak jej macki cię oplatają. Rób to powoli i uważnie, skup się a i tulpa będzie skupiona.

Kombinezon kontrolny

Lubisz się przebierać? To dobrze.

Twoje ciało jest ubraniem. Wyobraź sobie, że sięgasz do szyi i natrafiasz na guzik. Rozepnij go. Wyobraź sobie, że twoja skóra lekko się rozluźnia. Pod guzikiem jest suwak. Biegnie przez cały korpus aż do krocza. Odsuń go. Tak, jak suwak w kurtce. Twoja skóra odchyla się, jak płaszcz. Włóż dłonie pod skórę szyi i zdejmij swoją twarz i głowę jak kaptur. Zauważ, że nagle nie czujesz mięśni twarzy, swoich włosów, mięśni karku.

Zdejmij skórę swoich rąk tak, jak wysuwasz ręce z rękawów swetra. Teraz górna połowa twojego ciała zwisa z twojego pasa jak kombinezon. Zsuń nogi – nogawki – do kostek. Wyjmij stopy z butów lub skarpetek, wyjdź z cielesnego kombinezonu. Unieś go przed sobą w dłoniach. Czy to naprawdę przylegało do ciebie tak doskonale?

Teraz oddaj kombinezon tulpie. Pomóż jej dopasować poszczególne części, pomóż zapiąć zamek błyskawiczny, zapnij guzik pod szyją. Ty niczego nie czujesz, ale tulpa właśnie zaczęła odczuwać środowisko zewnętrzne. Teraz niech powoli spróbuje poruszyć ręką.

Punkt 6. Ćwiczenia.

Fajnie jest przyzwyczaić ciało do nie-wpychania kontroli w ręce pierwszej świadomości. O co mi chodzi: host musi się nauczyć oddawać kontrolę. Jeśli będzie ją wydzierał z „rąk” tulpy przy pierwszym spadku koncentracji, oboje niczego się nie nauczycie. Więcej pracy będzie musiał włożyć host niż tulpa, bo to do niego należy zadanie utrzymania się z daleka od odbierania kontroli, przynajmniej według mnie.

Spróbujcie najpierw takiej sztuczki: przygotuj się normalnie do przejmowania, użyj techniki, która Ci odpowiada, żeby usunąć swoją obecność z ciała, ale nie wprowadzaj tulpy w puste miejsce. Przyzwyczaj swoje ciało do bezwładności określonej jego części.

Kiedy się przyzwyczaisz, wprowadź tulpę w pustą przestrzeń i udostępnij jej zmysły. Uwaga! Nie oddawaj jej kontroli. Chodzi o to, żeby tulpa przyzwyczaiła się do odczuwania środowiska zewnętrznego i aby nie rozpraszało jej to podczas pracy nad poruszaniem ciałem.

Całkiem dobrym ćwiczeniem, według mnie, jest skupienie na ciele podczas wykonywania codziennych czynności. Raczej – zwrócenie uwagi tulpie na ciało, które wykonuje codzienne czynności. Chodzi o to, aby tulpa zapamiętała w miarę możliwości to, w jaki sposób poruszają się konkretne mięśnie. To może pomóc. Czasem, kiedy robiłam to ćwiczenie, czułam jak Marcel próbuje „wejść w moją skórę”, jak próbuje swoich możliwości i stara się sterować ciałem razem ze mną, czasami mnie zastępując.

Kolejnym przydatnym ćwiczeniem jest oddawanie w wolnej chwili tulpie dłoni, którą będzie mogła zaciskać. Zauważyłam, że im dłużej Marcel zaciska sobie i rozluźnia pięść, kiedy przykładowo oglądam film, tym więcej potem ma siły i jest w stanie zrobić więcej rzeczy, których się nie spodziewam. Jakby uczył się jednocześnie kontrolowania ciała i niezależnego (równoległego) myślenia.

Następna czynność, o jakiej chcę wspomnieć, to napinanie poszczególnych mięśni przez tulpę. Sama popełniam ten błąd, że ciągle oddaję Marcelowi którąś z rąk. Oczywiście dobrze, że w ogóle oddaję mu części ciała, ale chodzi o to, żeby tulpa nie ćwiczyła nieustannie tylko jednej partii ciała. Jeśli masz wolną chwilę, poproś tulpę, żeby trenowała przejmowanie na losowych mięśniach. Jednego dnia niech napina mięśnie brzucha. Kolejnego niech zabawi się mimiką twarzy, jeszcze kolejnego niech zgina i prostuje palce stóp.

Dla nas to proste, ale wiem, że dla tulpy jest to kłopot, kiedy zbytnio zatrze jej się różnica pomiędzy rękami a nogami (przykładowo), pomiędzy lewą ręką a prawą. Połączenie z każdym mięśniem tulpa musi sobie wypracować, a jak ma to robić, jeśli jedyne ćwiczenie, jakie dasz jej wykonywać, to zginanie palców?

Czasem, kiedy chciałam oddać Marcelowi kontrolę nad nogami (a ręce miał wyćwiczone), nie mógł odróżnić rąk od nóg. Zamiast podnosić nogę, podnosił rękę. Zamiast zginać kolano, zginał łokieć.

Kiedy tulpa przejmie już ciało, możecie wykonywać wszelkiego rodzaju czynności, jak pisanie, malowanie, ćwiczenia fizyczne, zwyczajny spacer. Każda aktywność fizyczna jest pomocna, bo w tym czasie tulpa przyzwyczaja się do przebywania w ciele.

7. Odkrycia, pytania, wątpliwości.

Podnieś rękę. Gdziekolwiek ją teraz trzymasz, podnieś ją w górę. No dalej. Nikt nie patrzy? No to podnieś jeszcze wyżej. Zaciśnij pięść. Możesz pomachać, jeśli masz ochotę – tak czy inaczej: zrób to. Sformułuj wniosek.

Czy jesteś w stanie sformułować jakiś wniosek?

Może taki: kiedy podnosisz rękę, nie myślisz o tym. Ot, unosisz ją i już, żadna filozofia
Otóż nie. Jak się przekonałam, to jest spora filozofia – dla tulpy.
Czy myśląc o tym, w którą stronę i z jaką siłą napiąć dany mięsień, dasz radę zrobić sobie choćby herbatę? W przeciągu pół godziny? Może.
Marcel od początku napinał po kolei każdy mięsień (lub ścięgno) i dużo czasu zabierało mu choćby wyprostowanie palców.

Co wymyśliłam, aby mu to ułatwić: niech nie myśli. Ma podnieść rękę i kropka, nieważne, w jaki sposób. Niech zaciśnie palce na szklance – niech po prostu to zrobi, bo jak nie, to szklanka się stłucze. Niech zrobi to w taki sam sposób, jak host – bez myślenia. Dla tulpy zarządzanie ciałem może być trudne, bo nie jest instynktowne, ale chodzi właśnie o to, żeby takie się stało. Niech polega na pamięci i układzie nerwowym zamiast skupiać się na każdym odcinku ciała osobno.

Kiedyś Marcel zadał mi pytanie: czy będzie w stanie przejąć ciało, kiedy będę spać?

Do tej pory tego nie sprawdziliśmy, choć kiedy nam się uda, z pewnością to opiszę. Dla mnie to całkiem ciekawe i sądzę, że jest to możliwe ale tylko (z naciskiem na słowo „tylko”) wtedy, kiedy tulpa osiągnie „maksymalny poziom” rozwoju i niezależności od hosta. Jeśli tulpa jest słaba, nierozwinięta, wtedy nie będzie, według mnie, w stanie „obudzić” mózgu, kiedy ten będzie w stanie spoczynku podczas snu hosta. Jeśli odkryjesz, czy jest to możliwe lub nie, śmiało zgłoś ten fenomen.

Często spotykam się również z pytaniem, czy tulpa będzie mogła „wydrzeć” hostowi z rąk kontrolę nad ciałem.

To kwestia sporna, bo bierzemy tutaj pod uwagę układ o nieagresji (żartobliwie) hosta i tulpy. Z reguły oboje ustalają między sobą, że tulpa nie będzie podkradać hostowi ciała i większość z nas tak funkcjonuje bez problemów. Skupmy się jednak na tym, że przez bardzo (naprawdę bardzo) długi czas tulpa zwyczajnie może nie być w stanie przejąć ciała, ponieważ będzie na to za słaba. Długotrwałe ćwiczenia pomagają i rozwijają tę umiejętność, ale zawsze towarzyszy im wyraźne przyzwolenie hosta, świadome i podświadome.
Jeśli tulpa jest silnie rozwinięta i posiada umiejętność przejmowania, wtedy teoretycznie powinna być w stanie poruszyć ciałem, kiedy host będzie silnie rozproszony lub zmęczony, jednak jeśli nie, wtedy jej się nie uda.

Punkt 8. Uwagi końcowe.

Wszystko tutaj, to tylko moje spostrzeżenia. Moje i mojej tulpy. Każdej metody powinno się używać na swój sposób i dostosowywać ją do własnych potrzeb. Liczą się główne punkty prowadzące do tego, żeby tulpa uzyskała kontrolę.

Nie każda metoda musi działać, dlatego szukaj własnej.

Przejmowanie to nie zabawa, zwłaszcza dla tulpy. Brak kontroli nad ciałem może być niebezpieczny wtedy, kiedy może stać Wam się krzywda. Nie chcielibyście przecież nagle upaść na podłogę i uderzyć się w głowę tylko dlatego, że tulpa została nagle wypchnięta albo nie potrafiła kontroli utrzymać. Spadanie ze schodów, wypadanie z okien, tłuczenie naczyń, zacinanie się sztućcami, oparzenia – to wszystko może się zdarzyć, dlatego jeśli nie macie absolutnej – absolutnej! – pewności, że nic wam nie grozi lub będziecie w stanie utrzymać ciało, wtedy nawet nie próbujcie i odłóżcie to na inną porę.

Bardzo ważne jest zaufanie, jakim powinniście darzyć siebie nawzajem. Z pewnością żadne z was nie będzie chciało zrobić drugiemu na złość, ale jeśli nie będziecie mieć pewności co do hosta lub tulpy, wtedy również nie próbujcie. To nie zabawa.


Autor: Mollyier