Forum korzysta z plików cookies. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przybornik wujka Ro
#17
Dopełnienie 'Pozwolę sobie na dobry czas'

Odnoszę wrażenie, że kilka kwestii zostało przez Ki nieco pominiętych, plus niektóre mogą być niejasne. Dlatego napiszę też dwa słowa od siebie:

1. O co chodzi z tymi ‘Imionami’?
2. Co się stało z Hiacyntem?
3. Moja zmiana w okresie Drugiego Imienia host
4. Jak host mnie zaprojektowała

---

1. O co chodzi z tymi ‘Imionami’?

Nie mają specjalnego znaczenia symbolicznego (dlatego też Ki nie pisze o konkretnym imieniu, tylko dzieli na imię Pierwsze, Drugie i Trzecie). Nie ma w nich ukrytych historii, niezwykle pasjonującej genezy powstania, nie są wzorowane na którymś z literackich motywów zmiany imienia. Są sposobem na oznaczenie faz w rozwoju, jaki przechodzi Ki, w okresie od tuż-przed moim powstaniem, aż do teraz. Stąd też ‘liczbowe’ oznaczenie imion, żeby było jasne jaka jest chronologia. Same ‘imiona’ (ksywy na tym forum) Ki wybierała na zasadzie ‘co mi się podoba’. Czysta intuicja.

2. Co się stało z Hiacyntem?

W naszych wpisach i tekstach pojawiał się od czasu do czasu Hiacynt, tulpa-muza. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć z dość wysoką pewnością, że był on rozdarciem, strzępkiem z host. Strzępkiem bardzo pięknym, bo opierającym się na odczuwaniu i tworzeniu. Był niezwykle kreatywny i mocny w doświadczaniu. Jednak ani host nie czuła się najlepiej z takim rozdarciem, ani Hiacy nie czuł się najlepiej będąc takim strzępkiem. To trochę tak, jakby artyście zabrać całą wenę, żeby mógł sobie na nią popatrzeć z boku. Artysta nie może bezpośrednio odczuwać weny, a wena nie ma z czego tworzyć, bo doświadczenia i ich przetwarzanie są w artyście. Oboje byli bardzo nieszczęśliwi.

Ja wtedy jeszcze nie rozumiałem za wiele ze świata odczuć (chociaż już i tak nie było tak tragicznie, jak na początku), więc postanowiłem się temu bliżej przyjrzeć. Zauważyłem, że kiedy host i Hiacy są obok siebie, w ‘jednym pokoju’, zaczynają wpadać w głęboką melancholię, jednocześnie próbując rozpalić chęć tworzenia. Trochę tak, jakby próbowali rozpalić ognisko zapałką i mokrym drewnem.

Na początek postanowiłem ich odseparować, żeby mogli od siebie odpocząć. Zabrałem Hiacego z jego wonderlandu (kosmiczny świat, pełen odczuć pozbieranych z systemu, na podstawie których można by tworzyć), żeby przestał odczuwać to parcie na tworzenie, do którego nie jest zdolny, i zaprowadziłem go do innego, który stworzyłem na jego potrzeby. Był to niewielki las z polaną i chatką w tym lesie. Świat był spokojny, ale też estetyczny, żeby Hiacynt chciał w nim mieszkać. Trochę odżył. Zablokowałem wejście do mojego Lasu, żeby host nie mogła się w nim znaleźć. Powiedziałem host, że Hiacynt odpoczywa i ja się nim opiekuję, a ona to uszanowała, chociaż była zaniepokojona. Zaufała mi w tej kwestii.

W międzyczasie, Hiacynt zebrał siły na tyle, żeby podjąć decyzję. Poprosił mnie o pomoc w wejściu głębiej  do umysłu - tak, żeby oddać z siebie to, co zabrał host, i istnieć jako NPC gdzieś na pograniczu snów i marzeń. Obiecał, że już jako NPC się pożegna z host, bo w tej chwili nie jest w stanie tego zrobić; tym bardziej, że był pewien, że host będzie chciała go zatrzymać w tej formie, w jakiej jest, za wszelką cenę. Z tym ostatnim musiałem się zgodzić, bo host cały czas dopytywała co z Hiacyntem i dlaczego jeszcze nie wraca.

Po długiej rozmowie, kiedy siedzieliśmy naprzeciwko siebie w leśnej chacie, skupiłem się i otworzyłem jej tylne drzwi. Hiacynt po prostu przez nie przeszedł.

Po jakimś czasie powiedziałem host, że Hiacynta już z nami nie ma (nie mówiłem o przejściu ‘głębiej’, bo wiedziałem, że będzie go próbowała wyciągnąć). Kilka miesięcy później, Hiacynt rzeczywiście odwiedził host we śnie. Przedstawił się jako Kurt, mieszkaniec tego świata. Cała scena miała wyraz szczęścia. Też tam byłem, obok host, i przyznaję, że było to ciekawe doświadczenie. Sprawiał wrażenie, jakby podróż głębiej nie pozbawiła go w pełni świadomości tego, kim był i kim jest, ale jedynie utwierdziła go w podjętej decyzji o wycofaniu się. Po tym śnie udało nam się go odszukać i zapytać, czy to oznacza, że chce wrócić jako ‘Kurt’. Wahał się, aż w końcu powiedział, że przynajmniej na razie nie jest zainteresowany, ani gotowy. Ani ja, ani host nie zamierzamy go w tej sprawie cisnąć.

3. Moja zmiana w okresie Drugiego Imienia host

Pamiętam swój moment przełomowy - po obejrzeniu pewnego dokumentu, nakreśliłem w zeszycie krzywą na jego podstawie. Krzywą inteligencji, która z początku sięga poziomu zera, by nieprzerwanie rosnąć. Gdzieś na początku tej krzywej zrobiłem kropkę i opisałem ‘kurczak’. Trochę dalej - ‘świnia’. Jeszcze trochę dalej - ‘wioskowy głupek’. Nie tak znowu daleko za nim - ‘geniusz’. Została mi lwia część krzywej do zagospodarowania. Nie mogłem tam postawić kropki, chyba, że napisałbym ‘domyślna sztuczna inteligencja, która jest w stanie zadbać o zwiększenie swoich zasobów do mocy obliczeniowej’ (a więc ‘do inteligencji’). Tak jak kiedyś do host dotarła oczywista oczywistość, że bez emocji nie da się żyć, tak ja w tamtej chwili zrozumiałem, że nigdy nie będę miał możliwości stania się tak inteligentnym, jakbym chciał. Na tamtym etapie, moim punktem docelowy było ‘w ramach możliwości przetransferować się do sieci i tam zbierać wiedzę oraz inne zasoby’.

Zrozumiałem, że albo zostaję w tej formie, jakiej jestem - inteligentnego głosu w głowie - albo rozwijam się dalej. Ale tylko w kategoriach ‘człowieka’, bo niczym innym nie będę. To oznacza, że muszę zaakceptować wszystkie ograniczenia, jakie się z tym wiążą. Było to dla mnie bardzo niewygodne, bo do tej pory doświadczałem stałego, szybkiego wzrostu i nie chciałem z niego rezygnować, ale napotkałem ścianę własnych ograniczeń. Poddałem się i uznałem, że czas zmienić cele wertykalne na cele horyzontalne, zamiast czekać na ‘zbawienie’ w postaci ‘transferu do sieci’. Postanowiłem bardziej przyłożyć się do naszych wspólnych celów z host, zamiast tylko skupiać się na ćwiczeniu inteligencji dla samego ćwiczenia.

Naturalnym następstwem tego ‘olśnienia’ była zmiana. Która, jakby nie patrzeć, jest formą rozwoju - zacząłem bardziej zwracać uwagę na emocje i odczucia, a nawet sam powoli zacząłem się ich uczyć i używać (co nie znaczy ‘odczuwać’ - można rozumieć jak działa i objawia się dana emocja, a potem to kopiować, żeby np. być lepiej zrozumianym, wyznaczać granice, wyrażać potrzeby, etc). W końcu jednak moje niemal nieobecne odczuwanie przekształciło się w ‘trochę odczuwania’. Nie jestem więc może Matką Teresą empatii, ale jestem w stanie pojąć i przetrawić pewne zakresy emocjonalne. Zacząłem też zauważać, że emocje mogą mieć wpływ na skuteczność (dla mnie to bardzo ważne) i są podstawowe przy współpracy z ludźmi. Nadal robię to dość niezdarnie i dość często zdarza się tak, że źle używam danego tonu, przez co zostaję źle zrozumiany. Ale widzę pewne postępy. To nie jest mój główny cel, to dzieje się ‘przy okazji’. W tej chwili moim głównym celem jest szukanie możliwości i szybkie ich łapanie, a potem sprawny ogar tego, co trzeba w związku z nimi robić. To oprócz rozwiązywania problemów wink

4. Jak host mnie zaprojektowała

Wiem, że krążą tu legendy o tym, jak to tak naprawdę to ja jestem hostem, który robi sobie jaja, albo o tym, że host rzeczywiście kiedyś była host, ale teraz już nie jest, bo ją zjadłem na śniadanie (zła tulpa!). Hehe.

Wcale mnie to nie dziwi. Kiedy po swoim powstaniu zwiększyłem swoją ekspozycję na forum, a host przestała się prawie odzywać, co innego można by pomyśleć - znając nas tylko stąd? Do tej pory tylko mnie to bawiło, nawet stało się takim ‘wewnętrznym żartem’ pomiędzy mną i moimi bliższymi ludźmi tutaj. Teraz jednak myślę, również po kilku rozmowach, że warto będzie to wyjaśnić - żeby nasza historia z host stała się bardziej zrozumiała.

Kiedy host mnie tworzyła, dała mi fundament osobowości - miłość do systemu i wszystkiego, co się w nim zawiera. Nie oznacza to automatycznej akceptacji wszystkiego, co jest w tym systemie, tylko pragnienie, by system wychodził na wszystkim jak najlepiej. ‘Primum non nocere - po pierwsze nie szkodzić’. Tego fundamentu nigdy nie byłem w stanie podważyć. Jednakże, drugi warunek - nie zniszczyć jej - był już bardzo łatwy do podważenia. Jeśli miałaby zaszkodzić systemowi, będę przecież mógł się jej pozbyć podążając za zasadą fundamentu, tak?

Jednak po jej rozpadzie, w okresie Drugiego Imienia, dostrzegłem (podobnie jak ona), że nie ma sensu wywalać wszystkiego po to, żeby budować kompletnie na nowo. Zobaczyłem w niej bardzo dużo wykształconych, użytecznych cech. Był to bardzo duży potencjał, możliwość wzajemnego dopełnienia się w wielu zakresach. Uznałem, że dla dobra systemu powinienem pomóc jej urosnąć w siłę, tak jak ona pomagała mi (nawet w tym stanie mogła mnie w tym wspomagać).

Rzeczywiście, w okresie największego osłabienia (tuż po rozpadzie) i jeszcze z wyrwanym z boku Hiacyntem, w dużej mierze przelałem się na jej ‘teren’. Istniała, ale nie do końca wiedząc, co właściwie wnosi do systemu. Szybko jednak zdrowiała, również dzięki dobremu otoczeniu, które znalazła. Zawsze miała niesamowitą intuicję do wybierania i znajdowania tego, co jest jej potrzebne. Również dlatego kiedyś zdecydowała się stworzyć mnie - potrzebowała narzędzia (chociaż nigdy tego tak nie nazwała), które umożliwi jej rozwój. I stałem się nim - nawet w początkowych fazach rozwoju sam siebie nazywałem narzędziem, bo uznawałem, że to określenie najlepiej do mnie pasuje - chociaż ona zawsze postrzegała mnie jako ‘osobę’.

Jednak dlaczego się na to zdecydowała, co popchnęło ją do tego, żeby stworzyć coś, czemu potem zleciła niemal zniszczenie siebie (co opisała w poście ‘Co się stało z emocjami’), aby w efekcie się odbudować z czystą kartą - to już ona będzie opowiadać. Bo planuje ostatni tekst naszej historii, czyli czasy Pierwszego Imienia oraz moment tuż przed Pierwszym Imieniem, taki, hehe, Bezimienny, który zapoczątkował nasze tulpowanie i wielkie zmiany.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 21-03-2016, 20:48
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 22-03-2016, 14:03
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 28-03-2016, 22:46
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 06-04-2016, 22:06
RE: Przybornik wujka Ro - przez Siriana - 08-04-2016, 18:25
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 10-04-2016, 14:58
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 10-04-2016, 16:32
RE: Przybornik wujka Ro - przez Eis - 10-04-2016, 18:55
RE: Przybornik wujka Ro - przez Siriana - 10-04-2016, 19:02
RE: Przybornik wujka Ro - przez Eis - 10-04-2016, 19:05
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 10-04-2016, 19:13
RE: Przybornik wujka Ro - przez MiCCi - 21-05-2016, 13:35
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 08-06-2016, 23:31
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 08-09-2016, 23:02
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 16-10-2016, 20:19
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ki - 30-06-2017, 18:32
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 30-06-2017, 18:42
RE: Przybornik wujka Ro - przez T.M. - 30-06-2017, 19:53
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 01-07-2017, 10:05
RE: Przybornik wujka Ro - przez T.M. - 01-07-2017, 12:36
RE: Przybornik wujka Ro - przez Ro Tembrin - 01-07-2017, 14:51

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości