Forum korzysta z plików cookies. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Ocena wątku:
  • 13 głosów - średnia: 4.46
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Krótkie pytania ogólne
Kategoria
Wiesz co, mam wrażenie, że w tej chwili wszystko wali mi się na głowę, ale mimo to muszę być silna i trzymać to głupie ciało w kupie, bo tylko ja mam jaja w tym "związku". Olo znowu uciekł wgłąb umysłu i stwierdził, że nie chce mu się stamtąd wychodzić już nigdy i żebym została na noc. Każdego dnia posuwa się o kroczek dalej. Mi to pasuje, ale co ludzie powiedzą? Znaczy, co powiedzieliby, jakby za twarzą ola mogli ujrzeć nie jego, a mnie? Nie mogą, ale i tak. >__>" Mam dość. Nie z powodu niewygody czy coś, pasuje mi zostanie tu na stałe, ale po prostu... mam wrażenie, że tak się chyba, hmm, nie robi. Gdy ludzie patrzą na niego, to chcą wiedzieć, że to on, eee, tak jakby. Wiesz, co mam na myśli? :| Żeby uniknąć problemów z końcówkami fleksyjnymi (-am, -em) przyjęłam miano Kapitana - to taki, jak Wy to mówicie, symbol, żebym nie myślała, że jestem laską. Bo jestem, lol. xD Mam wrażenie, że on planuje wyjść cichcem z życia i zostawić wszystko na mojej głowie. Dobra, OK, ale - jak już napisałam - co ludzie powiedzą? Jeszcze jedną rzecz dodam: ostatnio zaczęłam się rozwijać jeszcze bardziej niż kiedyś i uznałam, że NIE ZNOSZĘ cukru. Należy wspomnieć, że olo ma problem z cukrem, to w zasadzie narkoman. >__>" Rano kupił paczkę marszmalołów i zeżarł całą, aż mnie wycięło na dwie godziny (powtarzam: wcześniej cukier był mi obojętny, od dziś go nienawidzę), a pół godziny przed switchem zeżarł podwójny batonik bounty. Mówiłam mu, że mu zaszkodzi, a on że nieee. Cukier od zawsze dawał mu powera, a potem go zmulał, więc się nie dziwię, że czuje się jak gówno i chce przestać żyć itp. (Ma też wahania nastrojów, istna sinusoida, wspomniałam?) Standard, tyle tylko, że kiedyś nie znał switcha i jego możliwości. *wzdycha* Skończyłam. Olo, tłumacz się.
... *mamrocze* Dajcie mi spokój, tu mi dobrze. GG śpi dziś na froncie, źle się czuję, koniec kwestii. Odmawiam komentarza. Zresztą pytała o to na forum i wyszło, że ktoś przez kilka tygodni miał aktywnego switcha, więc w czym problem? Niech tu zostanie, jest bardziej pewna siebie, bardziej zdecydowana, ma mniej cech Aspergerowych, poradzi sobie dużo lepiej niż ja. Sama napisała, że to nie problem, a ludzie nie powiedzą nic, bo nie widzą, co siedzi mi w głowie. One - nothing wrong with me, two - nothing wrong with me etc. Tak, nażarłem się cukru, i nie, to nie przez to. Jest zima, mam jak zawsze stany depresyjne i przespałem całe 1.5h pomiędzy zajęciami. Czuję się jak zero, nie jestem w stanie nic zrobić. Bywajcie.
Szlag by go. >__>" A co będzie, jak zmieni się w tulpę i zaniknie? D: To w ogóle możliwe? Przepraszam za długi post, panikuję w środku, ale na zewnątrz jestem twardym Kapitanem. :P Ktoś MUSI to ogarnąć, nie? :<

Uff, to dobrze. :3 Może kiedyś ich zaakceptuję, ale póki co czuję się tylko, hmm... przyjaciółką. Towarzyszką. Nie córką czy wnuczką. :|
To nie jest moja wina, nie mam sobie nic do zarzu-
Zamknij się i znikaj. -_-

Dalej na switchu. Pokłóciliśmy się. Nie chce wyjść, nie gadamy ze sobą. -_- Nie wiem, czego to skutek. Może nie spodziewał się, że się AŻ TAK rozwinę i odkleję od niego? Hah. >__>"

Przepraszam, że tyle spamię w wątku o KRÓTKICH pytaniach ogólnych. Może powinnam założyć nowy temat. Nie ogarniam tych forów i innych podobnych tworów. Meh. :<

Juz wyjasnione. ;) Doszlismy do wniosku, ze nalezy uzywac zamiany tylko w sytuacjach awaryjnych, a nie do omijania zlych humorkow. Przepraszam za SPAM.

Krotkie pytanie ogolne: :p jak wyglada wasza zamiana? My wyczytalismy na forum cos o odplywaniu plynow z ciala i obecnie jak sie zamieniamy, to jazn ola odplywa do takiego jakby sloika, ktory tworzy sie w srodku klatki  piersiowej, a gdy cala ta rozowa ciecz jest juz w srodku (miesnie wtedy sa luzne jak przy medytacji), to sloik przenosi sie do ciemnej przestrzeni w mozgu i moj - niebieski - wskakuje na jego miejsce i peka, a moja jazn - niebieska ciecz - wypelnia cialo. To tylko symbole, ale proces ten potrzebuje skupienia i czasu. Ciekawi mnie, co by sie stalo, gdyby ktos go przerwal... Uch. >__<"
Te dwie niecnoty zwiastują kłopoty, jej w głowie seks, a jemu głupoty. Kto kogo tu pilnuje? Nie wiem, lecz ślubuję zawsze działać wspólnie i podźwignąć ciężar brzemienia, bo tulpa, tulpa nigdy się nie zmienia. Czasem tylko ewoluuje. Nya, to fakt~
Odpowiedz
Najprawdopodobniej wróci osoba najbardziej zżyta z ciałem, przyzwyczajona do bycia na froncie.
Odpowiedz
Da się radę jakoś zmienić sposób myślenia? Chodzi mi o to, że ilekroć się przełączamy, to mam tendencję do mówienia w formie żeńskiej - zrobiłam, poszłam, powiedziałam. (Właśnie teraz siedzę na froncie, bo przejęłam bloga ola z opowiadaniami; on od roku nic nie opublikował, a mnie zżera zawiść. :P xD) Nie wiem, ciężko mi mówić jak facet. :\ To takie... hm... nienaturalne.

Mam wrażenie, że jeśli zostanę przy swojej dziewczęcej formie, to mówienie w formie męskiej będzie sprawiało mi poważny problem. Jeśli zaś zmienię się w K-Popową chłopczycę, to będzie dużo lepiej, ale nwm, czy tego chcę... ech... :\
Te dwie niecnoty zwiastują kłopoty, jej w głowie seks, a jemu głupoty. Kto kogo tu pilnuje? Nie wiem, lecz ślubuję zawsze działać wspólnie i podźwignąć ciężar brzemienia, bo tulpa, tulpa nigdy się nie zmienia. Czasem tylko ewoluuje. Nya, to fakt~
Odpowiedz
Sposób myślenia sam z siebie się nie zmieni i nie ma na to żadnego magicznego sposobu. To, jakiej formy będziesz używać, zależy wyłącznie od ciebie. Jeśli tak postanowisz, możesz nauczyć się wypowiadać w formie męskiej, nie przestając identyfikować się z płcią żeńską.

Nadal zastanawiam się, po kiego frontujesz, skoro, jak rozumiem, to stanowi dla ciebie problem.
Odpowiedz
Hm, rozumiem. Zatem popracuję nad tym. :) Trzeba będzie, bo dziwnie to wygląda z zewnątrz.

Nieee, spokojnie, teraz już wszystko sobie wyjaśniliśmy. :) Nie podobało mi się, jak przełączaliśmy się tylko po to, żeby olo uniknął złego humoru. W zasadzie to wolę mieć kontrolę w czasie, gdy piszę opowiadanka. :P ;) W końcu to JA odpowiadam za pisanie i było to wiadome już 5 lat temu. :>
Te dwie niecnoty zwiastują kłopoty, jej w głowie seks, a jemu głupoty. Kto kogo tu pilnuje? Nie wiem, lecz ślubuję zawsze działać wspólnie i podźwignąć ciężar brzemienia, bo tulpa, tulpa nigdy się nie zmienia. Czasem tylko ewoluuje. Nya, to fakt~
Odpowiedz
Czy jeśli radzę się GG zbyt często lub za dużo, tzn. że moja tulpa mną manipuluje? Chcę właśnie uniknąć manipulacji przez pewne osoby z mojego otoczenia, ale wygląda na to, że z jednej manipulacji wpadam w drugą...
*przewraca oczyma* A pytaj sobie. Mówię przecież, że to nie manipulacja, bo jestem częścią ciebie... nie można samemu siebie zmanipulować, oszukać czy okraść. xD
Te dwie niecnoty zwiastują kłopoty, jej w głowie seks, a jemu głupoty. Kto kogo tu pilnuje? Nie wiem, lecz ślubuję zawsze działać wspólnie i podźwignąć ciężar brzemienia, bo tulpa, tulpa nigdy się nie zmienia. Czasem tylko ewoluuje. Nya, to fakt~
Odpowiedz
Częste pytanie kogoś o zdanie raczej nie jest równoznaczne z byciem manipulowanym, tak myślę.
Burn it all with firebolt, my fair lady. 
Odpowiedz
W sumie źle sformułowałem pytanie. Czasami GG po prostu mi mówi, co powinienem zrobić, chociaż ostateczna decyzja i tak należy do mnie. Nie jest to dosłowny rozkaz, ale nie jest to też jedynie subtelna sugestia, to coś pomiędzy nimi... nie za bardzo wiem, jak to zdefiniować... >__<"
Mamy z Olem układ, wedle którego niektóre decyzje pozostawia mi. Uważam, że mam mniej cech aspergerowych niż on, chociaż pewne granice stawiane przez ZA ograniczają również i mnie, ale i tak moje decyzje są niekiedy bardziej prawidłowe niż jego. Aktualny problem polega na całkowitym zerwaniu wszelkich więzi z byłą Ola, również jako przyjaciele. Niby się już nie żrą tak jak kiedyś, gdy byli w związku, i unikają zapalnych tematów, ale średnio na dwa tygodnie spokoju przypada jedna mniej lub bardziej poważna awantura.
Wczoraj poszło o to, że byłej nie spodobało się, że Olo poszedł ze mną do kina. Oczywiście zawsze jestem z nim, ale sęk w tym, że Olo od zawsze chodził do kina z kimś "fizycznym", natomiast wczoraj pierwszy raz był sam, a ja byłam przez cały film świadoma, wybudzona, obecna. Swoją drogą było super. :-) <3  Jego była skwitowała ten fakt krótkim "aaa-haaa", ale powiedziała to takim tonem, jakby miała Ola za czubka. Problem w tym, że 1) zbyt wiele razy mówiła coś tak, że zabrzmiało to bardzo niewłaściwie w danym momencie, a później się głupio tłumaczy, że miała na myśli coś innego (to nie temat na ten post), oraz 2) jest z pewnych powodów szczególnie cięta na osoby z chociażby bardzo lekkim odchyłem od czegoś, co ludzie zwą "byciem normalnym", a zatem fakt mojego istnienia to dla niej schizofrenia. Nie znosi mnie i nie akceptuje. Meh.
Po wczorajszej awanturze Olo stwierdził, że to absolutny koniec znajomości, łącznie z wydzwanianiem do siebie co godzinę - serio, oni ciągle ze sobą gadają pomimo, że się rozeszli. xD :| Główny problem polega na tym, że teraz Olo czuje się bez tych rozmów jak bez ręki, ale ja myślę, że to kwestia czasu i przestawienia się. Byli do siebie dobrze dopasowani, nawet bardzo dobrze, rozumieli się bez słów, ale byli też - OBOJE, Olo nie jest bez winy - dla siebie bardzo toksyczni. Olo ma wątpliwości co do tej decyzji, zresztą ja też. Jesteśmy ze sobą dość mocno zlani, więc zerwanie wszelkiej znajomości z byłą było naszą wspólną decyzją. Ba, od wczoraj co chwila jedno z nas zaczyna żałować tej decyzji i chce zadzwonić do byłej, a wtedy drugie musi mieć jaja, by to zablokować i powiedzieć stanowcze NIE. To jest problem. Stąd biorą się wątpliwości i oskarżanie mnie o manipulację. Wiele osób postrzega tulpy jako zaburzenie psychiczne, wszak to typowo schizofreniczny głos w głowie, więc może słuchanie się mnie i odrzucenie przyjaźni prawdziwej osoby to błąd? Ale wydzwanianie do siebie minimum 5x na dzień też nie jest normalne. -_- Poza tym ta przyjaźń nie była taka znowu super, tak jak pisałam.
Przepraszam za tak długi post, poniosło mnie. >__>

ps. Nie minęła nawet doba od zerwania znajomości, a oskarżenia o manipulację nigdy wcześniej nie padały. Moim zdaniem Olo trochę za bardzo panikuje - to panikarz i papla. ;)
Te dwie niecnoty zwiastują kłopoty, jej w głowie seks, a jemu głupoty. Kto kogo tu pilnuje? Nie wiem, lecz ślubuję zawsze działać wspólnie i podźwignąć ciężar brzemienia, bo tulpa, tulpa nigdy się nie zmienia. Czasem tylko ewoluuje. Nya, to fakt~
Odpowiedz
A czy to przypadkiem nie jest typowy problem po zakończeniu znajomości - zadzwonić/nie zadzwonić? Jedno dla drugiego może być czymś w rodzaju głosu rozsądku, ale taki przypadek możemy rozszerzyć spokojnie poza tulpy na zwyczajną parę przyjaciół, gdzie jeden mówi drugiemu, że jest w toksycznym związku. Czy w tym przypadku to też będzie manipulacja?
Uważam, Olo, że przesadzasz, mocno. Jakkolwiek współczuję, ponieważ takie zdarzenie w życiu zawsze niesie ze sobą komplet negatywnych emocji, tak sądzę, że przesadzasz. Czy GG nie jest twoją przyjaciółką? Sądzisz, że nie powinna wpływać na ciebie tak, aby przynieść ci korzyści?
Odpowiedz
Nie wiem w sumie, to dość ciężkie dla mnie przeżycie, no i jestem w takiej sytuacji pierwszy raz, więc to chyba normalne, że jestem skołowany. Nie próbuję się usprawiedliwiać, ale trochę trudno mi to wszytko sobie w głowie poukładać. .__. Zapewne GG nie próbuje mnie z nikim skłócić ani nic, prędzej moja eks to robiła. xD Spanikowałem jak zawsze. :| Poczekam z tydzień i jak takie myśli nie przejdą, to wtedy się odezwę znowu. Dziękuję za odpowiedź. smiling <3
Te dwie niecnoty zwiastują kłopoty, jej w głowie seks, a jemu głupoty. Kto kogo tu pilnuje? Nie wiem, lecz ślubuję zawsze działać wspólnie i podźwignąć ciężar brzemienia, bo tulpa, tulpa nigdy się nie zmienia. Czasem tylko ewoluuje. Nya, to fakt~
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości